poniedziałek, 29 października 2012

Chapter Three: "Mogłeś spać na kanapie"


     Przekręciłam klucz. Czułam, że Nick stojący za mną uśmiecha się kpiąco. Zacisnęłam usta w cienką kreskę i weszłam do pokoju hotelowego. Był dość duży. Najbardziej przerażało mnie łoże małżeńskie. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że będę musiała spać z Nickiem. Raczej nie uda mi się wywalić go na kanapę. A ja na kanapie spać nie będę,  o nie.
     Rzucił swoją torbę na środek pokoju, obok mojego bagażu. Rozejrzał się i zatrzymał wzrok na mnie. Uśmiechnął się kpiąco.
     - Znasz przykrywkę?
     Zrobiłam nadąsaną minę.
     - Ty śpisz na kanapie.
      Roześmiał się.
     - No chyba żartujesz – prychnął, dalej się uśmiechając. – Jak już ma spać na kanapie, to ty.
      Zagotowało się we mnie. Ja?! Chyba sobie kpi.
      - Jestem kobietą – powiedziałam, wysuwając dolną wargę do przodu. – Biorąc pod uwagę fakt, że jesteś gentelmanem, to powinieneś ustąpić mi miejsca.
     - Niestety – westchnął, podchodząc do mnie. Dzieliło nas kilka centymetrów. Chwycił kosmyk moich włosów i zaczął się nim bawić. – Jestem wrednym skurwysynem, więc albo śpisz ze mną, albo na kanapie. No, jeszcze ziemia wchodzi w opcje.
     Prychnęłam, starając się ignorować jego kuszący zapach i przenikliwe spojrzenie.  Dotknął koniuszkiem palca mojej szyi. Mój puls lekko przyśpieszył. Zaczął mnie głaskać. Czułam jego oddech na policzku. Oblizałam wyschnięte wargi.
     Pocałował delikatnie moje czoło. Wargami przesunął po moich skroniach. Położył całą rękę na mojej szyi. Następnie delikatnie musnął moje usta. Stałam bezwiednie, sparaliżowana czułością Nicka.
     Ostatkami wolnej woli odsunęłam się od niego.
     - Łapy przy sobie – powiedziałam słabo. Trochę kręciło mi się w głowie. Zobaczyłam na jego twarzy uśmiech.
     Wiedziałam, że ani ja, ani Nick nie zrezygnujemy z łóżka. Rozwiązanie było tylko jedno. I on to wiedział. I nie wiedzieć czemu, się cieszył.
     - Pierwszy zajmuję łazienkę – zakomunikował, wymijając mnie.

*


     Północ. Czytałam jeszcze książkę, a Nick oglądał jakiś kretyński program w TV. Powoli zaczynała dopadać mnie senność. I chyba było to po mnie widać.
     - Połóż się już spać, zmęczona jesteś – powiedział Nick.
     Nie miałam siły się z nim kłócić. Popatrzyłam się chwile w książkę, a następnie odłożyłam ją na szafkę nocną i wyłączyłam lampkę. Przykryłam się  kołdrą i położyłam się na samym brzegu łóżka. Usłyszałam śmiech chłopaka, ale nie zareagowałam.
     Po jakiś dziesięciu minutach Nick wyłączył telewizor i również się położył. Rozwalił się swobodnie na swojej połowie, zabierając mi kołdrę. Wkurzyłam się. Pociągnęłam ją, żeby się przykryć. Po pełnym złości sapnięciu  domyśliłam się, że odkryłam Uwodziciela. Chwyciłam mocniej kołdrę, żeby nie mógł mi jej zabrać.
     Nagle poczułam, że coś mnie przesuwa bardziej w jego stronę.
     - Musisz mi zabierać kołdrę?! – usłyszałam natarczywy szept.
     Przesunęłam się ma moje poprzednie miejsce  i ponownie pociągnęłam nakrycie.
     - Tak – syknęłam. – Zimno mi.
      W odpowiedzi  mnie odkrył. Cała kipiąc, usiadłam i pociągnęłam kołdrę. Starłam się nie patrzyć na jego klatę, bo mogłoby to wywołać zawroty głowy.
     Również usiadł i spojrzał na mnie wściekły.
     - Musisz tak dziwaczyć?! – spytał ostro.
     - Mogłeś spać na kanapie – odpowiedziałam nadąsana, chwytając w objęcia kołdrę. Nick wyrwał mi ją i spojrzał na mnie triumfująco. Starając się opanować rodzącą się we mnie furię, wyszarpałam mu obiekt naszej kłótni. Przegryzłam wargę, żeby nie wydrzeć się na niego.
     Tymczasem on zrobił coś totalnie nie spodziewanego – pocałował mnie. Ale nie tak jak ostatnim razem – wtedy to była zwykła gra. Chociaż, teraz to też mogła być gra, tylko lepiej ją ukrywał. W każdym razie – był szczerszy w tym pocałunku. Wyszarpał mi tą kołdrę z rąk, rzucił ją i objął mnie w tali. Zanurzyłam ręce w jego blond włosach i ochoczo oddałam pocałunek, nie bardzo wiedząc co się ze mną dzieje. Przywarł do mnie swoim ciałem, doskonale czułam przez cienką koszulkę jego mięśnie brzucha. Jego ręka powędrowała niżej, włożył ją pod moją bluzkę. Zaczął jeździć opuszkami palców po mojej skórze, zbliżając się do biustu. Parę sekund później, poczułam jak jego dłoń zacisnęła się na mojej piersi. Oderwałam się od jego ust. Spojrzał mi w oczy – w jego niebieskich tęczówkach kryło się coś, czego nie umiałam nazwać. Patrzyliśmy w siebie, on dalej trzymał moją pierś.
     Po paru sekundach oprzytomniałam i wyrwałam mu się. Pobiegłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, wiedząc, że to i tak go nie powstrzyma, że jeżeli będzie chciał, to i tak się tutaj dostanie. Usiadłam na ziemi i ukryłam twarz w dłoniach. Czemu mnie musieli wpakować w takie gówno? Dobrze wiedzieli, że jestem zwykłą dziewiętnastolatką, która w szkole dla dziewczyn nie zdążyła się wyżyć seksualnie. Nasłali na mnie chodzącą bombę testosteronu, która postanowiła się mną zabawić.
     Usłyszałam pukanie.
     - Yvonne, wyjdź – zażądał Nick.
     Miałam ochotę dać mu w twarz. Nie odpowiedziałam, tylko skuliłam się jeszcze bardziej.
     - Chcesz spać w łazience? – spytał.
     Ponownie go zignorowałam.
     - Yvonne – powiedział tonem starszego brata. Jakby normalny starszy brat robił takie rzeczy siostrze, to może zdobyłby moje zaufanie.
     Usłyszałam jak ktoś gmera w zamku. Wiedziałam, że zaraz drzwi się otworzą, a ja zobaczę Boskiego Nicka.
     Tak jak przewidziałam, po kilku sekundach zobaczyłam postać Marshalla, wcale nie mniej boską, niż ją zapamiętałam.
     Spojrzałam na niego wielkimi oczami wystraszonego kociaka.
     Kucnął przede mną i chwycił moje dłonie. Próbowałam mu się wyrwać, ale zbyt mocno trzymał. W MI6 pewnie mają szkolenie ‘Żelazny uścisk’.
     - Daj spokój – szepnął. Myślał, że ja dam się nabrać na te jego gierki. Ale ja nie jestem tak żałosna, jak te kobiety, które lecą na Bonda. Jestem jedną z tych, które chcą mu skopać tyłek.
     - Ja mam dać spokój? – mruknęłam. – Nie moja wina, że chcesz…
     - Nie chcę cię uwieść – przerwał mi i wstał. Popatrzył na mnie z góry. Wyglądał raczej jak antyczny posąg Hermesa albo Apolla, a nie jak współczesny agent. Doskonale rozumiałam te wszystkie kobiety, które dały mu się zwieść. Ale ja taka nie będę. Muszę być twarda.
     Wstałam powoli, starając się go nie dotknąć. Zadarłam głowę i spojrzałam na niego spod przymrużonych powiek.
     - Jeżeli myślisz – wysyczałam – że natknąłeś się na kolejną dziwkę, to się grubo mylisz.
     Chciałam go wyminąć, ale stanął w drzwiach.
     - Serio myślisz, że jestem dziwkarzem? – spytał, unosząc jedną brew.
     - Ja to wiem.
     Podszedł do nie bliżej. Owionął mnie jego zapach – pachniał jak czekolada, którą zawsze przywoziła mi babcia z misji.
    - Kobiety, które przyciągają moją uwagę nie w strefie zawodowej, nie mogą być dziwkami. Muszą być wyjątkowe. Cała reszta to element gry – szepnął.
    - Czyli co? – również szepnęłam. – Mnie również chcesz wykorzystać do swoich celów?
     Roześmiał się. Bardzo zabawne.
     - Młoda jesteś.
    - Odezwał się ten doświadczony.
    - A żebyś wiedziała.
    - Żałosny jesteś.
    - Wmawiaj sobie.
    - Ja sobie tego nie wmawiam – syknęłam.
    Ponownie się roześmiał.
    - Przyjmijmy to jako wersję roboczą.
    Cmoknął mnie w policzek i udał się w stronę sofy. Położył się na niej i przykrył kocem. 

PRZEPRASZAM. Po prostu brak czasu. 
Dobra, usunęłam twittera. Nie miałam na to kompletnie czasu. 
Jak widać, szablon mi się zepsuł. Na razie zostanie taki jaki jest, ale już zamówiłam kolejny ; ) Mam nadzieje, że zamówienie zostanie wykonane. Jak nie - muszę szukać dalej.
Dalej. Chciałabym, żeby blog stał się trochę popularniejszy. Wiem, że notki są w bardzo, ale to bardzo nieregularnych odstępach dodawane, ale nie poradzę nic na to, że kompletnie nie potrafię planować sobie czasu. Taka moja osobowość. W każdym razie. Możecie go polecić, no nie wiem, znajomym, na jakimś forum? Cokolwiek. Chciałabym zyskać kolejnych czytelników. 
Chciałabym zadedykować notkę Dziewczynie, która pisała do mnie na gg i pytała się o nią. Klaudia się nazywałaś, prawda? W każdym razie - dziękuję Ci za motywowanie mnie. Bez Ciebie myślę, że ta notka powstała by dopiero za milion lat ; )

4 komentarze:

  1. nie ma za co .. jestes najlepsza <3 :) kocham twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogromnie się cieszę, że coś dodałaś. Ten rozdział bardzo przypadł mi do gustu. Tak lekko napisany, a jednocześnie tak wciągająco;)
    Nie wiem już, co myśleć o Nicku. Czy jest tylko wredna świnią, czy może ma też swoje drugie dno? Mam nadzieje, że przekonam się o tym w niedługim czasie, w kolejnej notce:)
    Gdybyś chciała, możesz zajrzeć do mnie na nówkę, rozdział dziewiąty, bodajże. Jest tam bardzo rozwinięta scena z Claudią, więc powinnaś być zadowolona. Jeśli jeszcze nie czytałaś, to polecam:)
    Czekam z wielgachna niecierpliwością na nn:)
    ps: szkoda, że usunęłaś tt. Jaki był tego powód??

    OdpowiedzUsuń
  3. A i u mnie nowy na http://tocowzyciunajwazniejsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie czeka na ciebie nominacja do Liebster Award:)
    Szczegóły znajdziesz w nowej notce.

    OdpowiedzUsuń

archiwum